|
Strona 1 z 2 z Włodzimierzem Cimoszewiczem rozmawia Robert Walenciak (tygodnik PRZEGLĄD nr.17, 4 maja 2008) ... Przemiany ostatnich 15 lat dają się porównywać do pierwszych 15 lat po II wojnie światowej. (...) Wtedy alfabetyzowano społeczeństwo w wyniku masowej akcji uczenia czytania i pisania, dzisiaj nowe pokolenia alfabetyzuje się na poziomie akademickim. (...) Mamy do czynienia z młodym pokoleniem, które nie wyrosło w czasach etatystycznej gospodarki, tylko w warunkach gospodarki wolnorynkowej, demokracji, gdzie ludzie przyzwyczajają się do swobody, kiedy element ryzyka staje się czymś naturalnym. To pokolenie zdecydowanie bardziej indywidualistyczne, zaradne, bardziej optymistyczne. Które żyje w innym świecie, bez granic, wyjazd do Londynu jest dziś tak samo traktowany jak kiedyś wyjazd do miasta wojewódzkiego... ... Partia z kilkuprocentowym poparciem przesuwa się ku skrajowi sceny politycznej, a nie ku środkowi. Ten ruch wynika z niezrozumienia zarówno wcześniejszych przyczyn porażek, jak i tego, co dzisiaj dzieje się w polskim społeczeństwie. SLD zmierza ku trwałej marginalizacji.
Z czego wynika słabość lewicy? Te 6-12% w sondażach, bez widoków na więcej? – Żeby to wytłumaczyć, musimy cofnąć się w czasie. Lewica poniosła klęskę wyborczą w roku 2005. W zasadniczej części było to wynikiem jej własnych grzechów z okresu rządzenia. Mam na myśli te wszystkie skandale związane z korupcją, dwuznacznością etyczną. I nawet jeżeli częściowo prawdziwa jest teza, że lewica zawsze była pod większym ostrzałem mediów, że opis jej wpadek i grzechów był wyolbrzymiony, nawet jeżeli to wszystko jest prawdą, to przecież cały ten krytycyzm nie był bezpodstawny. Klęska roku 2005 była w największej mierze zawiniona przez lewicę. Tzw. raport Reykowskiego w dużym stopniu formułuje podobną ocenę.
ZMARNOWANE LATA
Potem są kolejne dwa lata, 2005-2007... – Trzeba byłoby więc również zastanowić się nad przyczynami klęski roku 2007, bo mam nadzieję, że już nikt nie będzie próbował dowodzić, że to nie była klęska. To była, oczywiście, katastrofa. I to były zmarnowane dwa lata. To znaczy... – Lewica nie wykonywała w tym czasie organicznej gruntownej roboty, którą w ciężkich latach, kiedy rozpada się formacja, kiedy straciło się zaufanie społeczne, trzeba wykonać. Kiedy utraciło się wiarygodność, nie odzyska się kontaktu z opinią publiczną, mówiąc do ludzi wyłącznie za pośrednictwem kamer telewizyjnych! Trzeba szukać bezpośredniego kontaktu. Jest w historii lewicy w ostatnich 20 latach punkt odniesienia – kadencja 1991-1993. W 1991 r. wprowadziliśmy do Sejmu 60 posłów. Dwa lata później wygraliśmy wybory. Oczywiście, w dużym stopniu nasz sukces był wynikiem błędów popełnionych przez prawicę, ale też wynikał z tytanicznej pracy, jaką w tym czasie wykonaliśmy. Nasza gromadka 60 posłów w ciągu dwóch lat odbyła w kraju 20 tys. spotkań z ludźmi! To daje po kilka spotkań tygodniowo na każdego posła. Jak się odbyło 20 tys. spotkań, można było skontaktować się bezpośrednio mniej więcej z milionem ludzi. To było jedno z istotnych źródeł sukcesu w 1993 r. Tego w latach 2005-2007 nie zauważyłem. Jak się jedzie na spotkanie, trzeba mieć coś do powiedzenia... – Jeśli się nie ma nic do powiedzenia, to się nic nie zrobi. Ale często jest tak, że jak człowiek sam się zapędzi do roboty, to sam zmusi się do przemyśleń. Nie można iść między ludzi z niczym. Nawiasem mówiąc, czas lat 2005-2007 stwarzał okazję do tego, żeby lewica odbiła się od dna. Ale, po pierwsze, musiałaby skrytykować samą siebie, zaprezentować wnioski na przyszłość. Co stało na przeszkodzie, by raport Reykowskiego powstał w roku 2005, a nie teraz, na przełomie roku 2007 i 2008? Dlaczego więc nie powstał w roku 2005? – Bo było to trudne z punktu widzenia politycznego, personalnego. Ale gdyby wówczas lewica odcięła się wiarygodnie od własnych błędów, a jednocześnie zaczęła konsekwentnie recenzować rząd i na tle tych recenzji prezentować swój punkt widzenia, to miała szansę zająć pozycję wiarygodnego przeciwnika PiS. Jak wiadomo, w roku 2007 najbardziej pożądanym towarem na rynku politycznym był skuteczny sprzeciw wobec PiS. Ten był pożądany, kto wydawał się poważniejszym przeciwnikiem Kaczyńskich. I lewica straciła okazję do zbudowania tego typu swojej pozycji. Przecież krytykowała PiS. – Za wiele było w tym niekonsekwencji, doraźności, za wiele krytyki, która mogła być odczytywana jako z góry przesądzona. Czasami rozmawiałem z kolegami kierującymi lewicą i zachęcałem ich, żeby co jakiś czas, co kilka miesięcy, lewica przedstawiała swój punkt widzenia na jakiś ważny problem. Przy czym żeby to nie był zestaw pobożnych życzeń, tylko żeby to był plan działania, przekonujący jakąś część obywateli. Było wiele takich spraw, w których lewica mogła wiarygodnie występować. Bo tak jak miała swoje grzechy, miała też zasługi. I nie powinna była pozwolić, by inni jej je odbierali. Jakie zasługi? – Myślę o niektórych obszarach stosunków międzynarodowych, zwłaszcza gdy chodzi o integrację europejską. To my wyciągnęliśmy Polskę w latach 2001-2002 z głębokiego dołka, z zapaści negocjacyjnej, za którą odpowiedzialność ponosi rząd Buzka. Pamiętam tamten czas, w Europie realnie zastanawiano się, czy nie odłożyć wejścia Polski do Unii na później. – Rozpatrywano wówczas dwa warianty rozszerzenia, większego lub mniejszego, czyli bez Polski. Otwarcie mówiono – niech wstąpią tylko ci, którzy są przygotowani. A Polska przecież przygotowana nie była. I to my doprowadziliśmy, że zaniechano tego gadania, tylko uznano za oczywistość, że Polska musi się znaleźć w Unii. Za co prawica chciała mnie ukarać, kierując do Sejmu wniosek o wotum nieufności wobec mojej osoby.
LiD OFIARNY
Dlaczego lewica nie odbudowała swojej pozycji w świadomości społecznej? Była zahukana, przestraszona? – Po pierwsze, brakowało głębszej refleksji. Nie było tej twardej, ciężkiej pracy organicznej, aktywności poza ulicą Wiejską. Nie było przemyśleń, które pozwalają, czasem instynktownie, ale jednokierunkowo zachowywać się w różnych zaskakujących sytuacjach. W komentarzach lewicy nie było niczego głębokiego. Słuchałem ich, jako sympatyk, i nie byłem przekonany. Dlaczego więc przekonani mieliby być inni? No i wreszcie trzeba sobie zadać pytania dotyczące sytuacji obecnej – bo nic się nie zmienia. Jak to się nie zmienia? SLD zerwał koalicję z Demokratami. Nie ma LiD. – Wiele osób na lewicy szuka łatwych rozwiązań. Zawsze najłatwiej jest na kogoś palcem wskazać. Wskazuje się więc, że formuła LiD była nieporozumieniem. Słusznie? – Formuła LiD była trafna, ale zarówno z powodów subiektywnych, jak i obiektywnych niedobrze realizowana. Obiektywnych – w tym sensie, że przyspieszenie wyborów uniemożliwiało jej okrzepnięcie, wypromowanie nowego podmiotu wyborczego. Ale były też przyczyny subiektywne – rzeczywiście, LiD został trochę na siłę pozszywany jako pewien pomysł na wehikuł wyborczy. A to, co było przekonywającą motywacją dla przywódców politycznych, nie musiało być przekonywającą motywacją dla wyborców. Dla nich rzeczą najważniejszą było odsunięcie PiS od władzy, a nie przewiezienie LiD na drugą stronę rzeki. Dlatego ta formuła nie zafunkcjonowała. Aleksander Kwaśniewski nie pomógł? – Kwaśniewski jako patron inicjatywy to był pomysł dobry. Natomiast sama realizacja... Rada Programowa, jak pamiętam, składała się wyłącznie z przywódców partyjnych, to było nieporozumienie, nie zbudowano wokół tej idei ruchu społecznego, tylko zrobiono mały projekt partyjny. Po drugie, niestety, udział Kwaśniewskiego w kampanii wyborczej nie pomógł tej liście. A jak odebrał pan decyzję Olejniczaka o zerwaniu koalicji z Demokratami? Dokąd zaprowadzi to SLD? – To dramatyczny błąd. Partia z kilkuprocentowym poparciem przesuwa się ku skrajowi sceny politycznej, a nie ku środkowi. Ten ruch wynika z niezrozumienia zarówno wcześniejszych przyczyn porażek, jak i tego, co dzisiaj dzieje się w polskim społeczeństwie. SLD zmierza ku trwałej marginalizacji. Dlaczego LiD to był dobry pomysł? – Przede wszystkim jeżeli chce się skutecznie uprawiać politykę, a miarą skuteczności w systemie demokratycznym jest odsetek głosów uzyskiwanych w wyborach, trzeba płynąć szerokim strumieniem. Są jakieś granice tej szerokości. – Są. Ale ciągle się zmieniają, tak jak się zmienia społeczeństwo. LONDYN JAK NOWA HUTA
A ono się zmienia... – Ono się kolosalnie zmieniło. Przemiany ostatnich 15 lat dają się porównywać do pierwszych 15 lat po II wojnie światowej. Wtedy zmieniła się struktura społeczna, zmieniła się struktura zawodowa, poziom wykształcenia, nastąpiła alfabetyzacja. To była gigantyczna zmiana. My mamy dzisiaj do czynienia z wyższą, bardziej zaawansowaną wersją podobnego zjawiska. Wtedy alfabetyzowano społeczeństwo w wyniku masowej akcji uczenia czytania i pisania, dzisiaj nowe pokolenia alfabetyzuje się na poziomie akademickim. W Polsce do roku 1989 około 6% obywateli miało wyższe wykształcenie. W tej chwili, w nowym pokoleniu, wyższe wykształcenie uzyskuje połowa. Mamy do czynienia z młodym pokoleniem, które nie wyrosło w czasach etatystycznej gospodarki, tylko w warunkach gospodarki wolnorynkowej, demokracji, gdzie ludzie przyzwyczajają się do swobody, kiedy element ryzyka staje się czymś naturalnym. To pokolenie zdecydowanie bardziej indywidualistyczne, zaradne, bardziej optymistyczne. Które żyje w innym świecie, bez granic, wyjazd do Londynu jest dziś tak samo traktowany jak kiedyś wyjazd do miasta wojewódzkiego. I to jest pokolenie, któremu coraz lepiej się powodzi. Jeżeli czytam komunikat GUS-owski, że w pierwszych dwóch miesiącach 2008 r., w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, wartość sprzedaży detalicznej wzrosła w Polsce odpowiednio 23 i 27%, to proszę mi pokazać inny kraj, gdzie z roku na rok konsumpcja rośnie o jedną czwartą! PiS było niemądre, że mając przed sobą taki bum, oddało władzę. – Chwała Bogu, że w ten sposób potwierdziło swój brak rozsądku... Więc to jest zupełnie inne społeczeństwo i to zaczyna wyznaczać główny nurt życia społecznego. Oczywiście, nadal jest wiele dolegliwości, plag społecznych, tylko że ich miejsce na liście spraw ważnych, tak jak postrzega to większość społeczeństwa, zmienia się. Przez 15 lat bezrobocie było największą zmorą ogromnej większości społeczeństwa, a teraz nie plasuje się tak wysoko. Nowe pokolenie jest lepiej przygotowane. Zrywa z tradycją obywatelskiej bierności ludzi młodych. Przebieg ostatnich wyborów o tym świadczy. Ci ludzie znają siłę kartki wyborczej. W związku z tym formacja polityczna, która nie będzie umiała nawiązać kontaktu z tą częścią polskiego społeczeństwa, rosnącą, wypierającą starsze pokolenia, siłą rzeczy skazuje się na marginalizację. Jak ten kontakt nawiązać? – Jeżeli ktoś chce rozmawiać z pokoleniem sukcesu językiem klęski, to nie może nawiązać komunikacji. Jeżeli ktoś chce rozmawiać z pokoleniem ludzi, dla których ważna jest otwartość świata, swoboda, nowoczesne funkcjonowanie państwa, językiem etatystów, którzy uważają, że państwo musi wszystko załatwić – żadnego porozumienia nie osiągnie. To, co mówię, w żadnym wypadku nie oznacza zlekceważenia nierozwiązanych problemów społecznych. Trzeba tym się zajmować z powodów zupełnie zasadniczych. Tylko że polityk powinien ocenić hierarchię spraw.
ŚWIAT FIGUR WOSKOWYCH
Mówi pan o młodym pokoleniu, o jego rosnącej sile. Liderzy SLD to 30-latkowie. Oni to pokolenie rozumieją lepiej niż starsi o 20-30 lat liderzy prawicy. – Proszę pana... Po pierwsze, mam świadomość, że tym młodym ludziom jest trudno, więc nie chciałbym podstawiać im nogi, ale z całą sympatią do nich uważam, że nie zrobili tego, co należało. Za mało inwestowali w samych siebie. Nie pogłębiali wystarczająco swojej wiedzy. Za bardzo skupili się na tzw. bieżączce. Zachłysnęli się funkcjonowaniem w świecie mediów. To jest element polityki, ale to nie jest polityka. To, że jest się ciągle do dyspozycji każdego kamerzysty, żeby wziąć udział w kolejnej utarczce, które przemijają jak marcowo-kwietniowa śnieżyca, to nie jest to, o co tutaj chodziło. A o co powinno chodzić? – Po tych wszystkich trudnych przejściach, w sytuacji obiektywnie trudnej, bo jak się nie ma społecznego zaufania, trudno uzyskać skuteczność, w takiej sytuacji ogromne znaczenie ma głębokość przemyśleń i zdolność do pewnego prognozowania, i to na lata do przodu. Tego zabrakło na lewicy. Nie powstało żadne gremium czy jakieś środowisko dyskutujące, przemyśliwujące. Wszyscy mówią, że takim środowiskiem jest „Krytyka Polityczna”. – To jedno ze środowisk. Dosyć dogmatyczne i jednostronne. Ja ich za to nie krytykuję, rozumiem, że są ludzie, dla których ważna jest dyskusja czysto ideowa, wyraziste postawy. Dobrze byłoby, żeby było kilka takich ośrodków, żeby ich poglądy się ścierały. Tyle że ideologia to nie polityka. Dla ideologa w gruncie rzeczy nie jest istotne, czy ludzie się z nim zgadzają, dlatego że ma przekonanie o swojej racji. Politykowi nie może to być obojętne. Bo jeżeli ludzie się z nim nie zgadzają, to on nic nie osiągnie. A Socjaldemokracja Marka Borowskiego? Wypaliła? – Oczywiście, że nie. To już przeszłość. Wszystko to, co się wydarzyło w ostatnich latach z lewicą, nowe formacje, starsze formacje, to wszystko już jest jak proszek, z którego można próbować tworzyć nowe elementy konstrukcyjne, ale tylko tyle. To wszystko jest już nieistotne, te partie, fakt, że są jacyś przewodniczący, jakieś gremia kierownicze – to już jest zabawa. Świat figur woskowych. To i czerwcowy kongres SLD uzna pan pewnie za nieistotny, zwłaszcza że pewnie będą się kłócić o stołki. – Jeżeli pójdzie, tak jak chyba idzie, to oczywiście, że nic z tego nie wyjdzie. Takie wielkie imprezy jak kongresy, zjazdy nie mają mocy dokonywania przełomów. Jak się spotka 500 ludzi, to o jakiej dyskusji może być mowa? Obawiam się, że nie będzie tam poważnej dyskusji, i tradycyjnie delegaci koncentrować się będą na dylemacie, kto kogo. A kto kogo? Czy Napieralski wyrzuci Olejniczaka, czy odwrotnie? Bo LiD już wyrzucono. – I jedno, i drugie jest nieporozumieniem. To dowodzi, że się niczego nie rozumie z sytuacji, i to jest najlepsza zapowiedź tego, w czym się będzie tkwiło jeszcze jakiś czas – w stanie głębokiego kryzysu. I przy okazji kolejnych wyborów wypadnie się z gry. Na jakiś czas zniknie polityczna reprezentacja lewicy z parlamentu. Jeżeli sytuacja będzie trwała, tak jak w chwili obecnej, i lewica nie będzie potrafiła niczego konsekwentnie zaprezentować, to przy okazji kolejnych wyborów nawet jej najbardziej zagorzali sympatycy pomyślą: po co mam na nich głosować?
NAJPIERW POKARZ GMACH
Ale co ma zaprezentować? Ostatnio na przykład usłyszeliśmy, że lewica jest przeciwko obecnej ustawie antyaborcyjnej. – To nieporozumienie. To pomysł na nieustanne utarczki, z tego powstaje jeden gigantyczny szum. Trzeba umieć zdefiniować podstawowe cele, podstawowe wartości. Zrozumieć, jakie jest dzisiaj polskie społeczeństwo i w jakim kierunku ewoluuje. Jakie będzie za 5, 10 i 15 lat. Jestem przekonany, że będzie coraz bardziej otwarte, światowe. I będzie chciało, żeby Polska była podobna. Oświata seksualna, prawo do aborcji to także fragmenty nowoczesnego państwa. – Tylko jeżeli pan nie pokaże wpierw gmachu i potem konsekwentnie nie będzie pan oprowadzał po poszczególnych pomieszczeniach, tylko zacznie pan od chodzenia na zasadzie – dzisiaj skoczymy na lewo na trzecim piętrze, a jutro na prawo w piwnicy, to pan nie będzie w stanie pokazać ludziom żadnego wizerunku. Pan ich będzie oprowadzał z miejsca na miejsce, a oni będą wątpić, czy pan zna drogę. Zwłaszcza w sytuacji, jeśli prawie nikt za panem nie idzie. Nie w ten sposób! A jeżeli jeszcze uczestniczy się w tych wszystkich gierkach codziennych i w zasadzie do tego ogranicza się aktywność polityczną, to w naturalny sposób pojawia się skłonność do radykalizacji. Żeby się odróżnić do innych. I w związku z tym gada się często głupstwa. A widz ogląda to i puka się w czoło. – Dlatego bym przestrzegał przed gorliwością w radykalizmie. Gdy mówimy o aborcji – ostatnio Wojtek Olejniczak ogłosił, że kompromis z lat 90. nie obowiązuje. Ja bym powiedział inaczej – nie chcemy przymykać oczu na to, że ten kompromis nie jest realizowany. On nie był dla nas łatwy. Tylko dowcip polega na tym, że jeśli się będzie traktowało kompromisy jak rzeczy, które w pewnym momencie można kopnąć jak dziurawą piłkę, to jaką się zyskuje wiarygodność jako partner do innych trudnych rozmów? Nie odrzucałbym tak łatwo kompromisu w sprawach przerywania ciąży. Ale przecież nie można być ślepym na rzeczywistość. Na obłudę tej ustawy... – Problem polega w moim odczuciu głównie na tym, że nie ma w Polsce oświaty seksualnej, to jest skandal, to jest ciemnogród. Po drugie, klauzula sumienia, pozwalająca lekarzom na odmowę wykonania zabiegu, została w praktyce niezwykle rozszerzona, przekraczając nawet granice prawa, czego dowodzą wyroki trybunału w Strasburgu. I to jest problem do uregulowania na początek. Tymczasem mówi się: koniec kompromisu, i mamy dyskusję. Ona sprowadza się do pytania, które zobaczyłem na jednym z portali internetowych: czy jesteś za tym, żeby zalegalizować aborcję, czy też jesteś przeciwko temu? Na Boga! W jakim cywilizowanym kraju ta sprawa tak stoi? Ona nigdzie tak nie stoi. Nigdzie nie ma całkowitej swobody przerywania ciąży. Jest kwestia warunków to określających. Nie chcę wgłębiać się w to zagadnienie – posługuję się nim jako przykładem, żeby unaocznić niebezpieczeństwa uprawiania polityki pojmowanej jako pyskówka. Bo wówczas robi się z siebie niepoważnego partnera.
PRZYSTAWKA CZY PIES PAWłOWA ?
Z drugiej strony, śmiesznie wygląda opozycja, która zachowuje się tak roztropnie, jakby to ona była rządem. Nie może też być rodzajem przystawki. – Trzeba budować swój własny wizerunek. Na zasadzie: kontroluję siebie, wiem, czego chcę. A nie na zasadzie, że jest się psem Pawłowa. W tej chwili lewica zachowuje się jak przystawka walcząca z wizerunkiem przystawki. Bo z góry można wiedzieć, jaka będzie jej reakcja. Zawsze na nie. Tak się nie buduje wizerunku odpowiedzialnego środowiska politycznego. I z powodów zasadniczych, i z powodów czysto pragmatycznych. Bo jeżeli rząd ma takie poparcie, niewiele się osiągnie, atakując go na oślep. Ludzi można przekonać, kiedy mówi się rzeczy wyważone, rozsądne, kiedy ma się ewidentną rację. Zastanawiam się nad poziomem poparcia dla rządu. Że to efekt słabości opozycji – to już wiemy. A może także efekt skuteczności premiera i jego ekipy? – Nie bardzo wierzę w taką rażącą skuteczność Platformy. Ona jest kolejną polską partią, która jakoś się nauczyła wygrywać wybory, ale nie rządzić. To kolejna partia, która nie ma tzw. długiej ławki. Gabinet cieni okazał się mitem. Przysłowiowe szuflady z projektami ustaw okazały się puste. Znacznie łatwiej było po pierwszych dwóch tygodniach rządzenia coś na konferencjach zapowiadać, a potem – cicho sza. Proszę zrobić przegląd ministrów rządu, byli bardzo aktywni w pierwszych dniach urzędowania. A teraz? Siedzą gdzieś tam, administrują, zajmują się czwartorzędnymi sprawami. To na razie przeciętnego obywatela nie musi razić, ale gdy zaczną pojawiać się takie sprawy, które zostaną zawalone... To przykryje się je propagandą. Pan to przecież odczuł na własnej skórze, podczas wyborów prezydenckich, kiedy rozpętano kampanię wymierzoną przeciwko panu. I co? Nie ma winnych, nic się nie stało. – To charakterystyczne, że nie ma winnych. Ta sprawa, z dzisiejszej perspektywy już nie tak bolesna, nie ma wymiaru wyłącznie osobistego. Ona ma wymiar ważnego wydarzenia w sferze publicznej, bo oto w wyniku działań przestępczych doprowadzono do zdeformowania jednego z najważniejszych procesów politycznych, jakim są wybory prezydenckie. Ja już nie mówię o tym, że niezwykle zawężono obszar odpowiedzialności karnej w tej sprawie. Że nie szukano innych wątków. Ale także gdy chodzi o kwestię odpowiedzialności politycznej – tego nigdy nie rozwinięto. Więc pan Tusk może opowiadać sobie te dyrdymałki, nie czując się przez nikogo zobowiązany do odpowiedzi na parę prostych pytań dotyczących wymienionego skandalu sprzed blisko trzech lat. Powiedział pan w jednym z wywiadów, że czuje się znużony i trochę zdemoralizowany polityką. – Zdemoralizowany w przewrotnym sensie. W sumie jako polityk, poza bolesnymi przypadkami, miałem szczęście. Zajmowałem się nową konstytucją dla Polski, wprowadzaniem Polski do Unii Europejskiej, do NATO. Sprawami kapitalnej rangi. To już się nie powtórzy. To z jednej strony daje satysfakcję. Ale z drugiej – demoralizuje. Bo jakie znaczenie w tym świetle ma doraźne zarządzanie sprawami bieżącymi? Tu też można znaleźć satysfakcję, budując autostrady, nowoczesną Polskę... – Nie chcę bagatelizować wydarzeń współczesnych. Jak dowodzi epizod PiS, wiemy, że nic nie jest na zawsze dane. Więc wie pan, są takie momenty, kiedy reaguję jak stary koń na ostrogę. Jak się nadarzyła możliwość, by ciężar PiS z Polski zrzucić, stanąłem w szeregu. Ale to była sytuacja szczególna. Dzisiaj nie mam planów powrotu do bardzo czynnej polityki. Ale nie oznacza to obojętności wobec sytuacji w kraju ani wobec sytuacji w centrolewicy. Tu, jeżeli mógłbym poprzez pobudzanie do myślenia jakoś pomóc, będę próbował to robić.
mówi moim głosem Napisał(a) Wojtek, na temat 26-04-2008 09:37 :-) Wydaje mi się, ze mówimy jednym głosem. Na wielu spotkaniach naszego Stowarzyszenia mówimy tym językiem. Ostatnie wydarzenia w SLD i na tzw.lewicy są już tylko przykrym smakiem w ustach, który się ma po "pawiu", którego puścił Miler... Ale jak to po "pawiu", życie musi toczyć się dalej! |
mówi swoim głosem, a dlaczego jest nie Napisał(a) Jola, na temat 28-04-2008 10:29 słyszalny w całej Polsce. Zamiast tak ubolewać mógłby podać co sam zrobił dla jedności lewicy i jej programu. Krytykować to wielu potrafi ale jak trzeba podziałać, to szuka schronienia w puszczy samotności. |
Napisał(a) Życzliwy Emeryt, na temat 08-05-2008 04:52 Kosztowało mnie to trochę cennego czasu, bo wreszcie pracuję (PiS częściowo przynajmniej szlag trafił!!), ale chcę komentarz do wypowiedzi Włodka Cimoszewicza potraktować na tyle poważnie, na ile traktuje jego i was, wszystkich czytelników niniejszego elaboratu. Ten tekst nie będzie ani grzeczny, ani elegancki, a dla niektórych może być bardzo nieprzyjemny. Więc cierpcie wszyscy, bo komentarz będzie też długi i bolesny. Wplatam go w tekst, żeby nie utracić kontaktu z oryginałem. Nawiasy [...] znaczą fragmenty tekstu do których nawiązuję. (&) Lewica poniosła klęskę wyborczą w roku 2005. W zasadniczej części było to wynikiem jej własnych grzechów z okresu rządzenia. Mam na myśli te wszystkie skandale związane z korupcją, dwuznacznością etyczną. ..." Nie! Włodku i ty i wszyscy czytelnicy wybijcie sobie z głowy argumenty, że lewica przegrała przez skandale, przez Rywina i jego sprawę itp.! Lewica przegrała przez chroniczny milleryzm! Czyli przewagę cynicznego aparatu, dominację taktyki ślepej na strategię, kompletną dezideologizację, zagubienie jakiejkolwiek teoretycznej tożsamości. Jeśli tego nie dostrzeżemy nie zrozumiemy niczego. Jeśli ty Włodku tego nie rozumiesz, to bardzo, ale to bardzo niedobrze! Lewica nie wykonywała w tym czasie organicznej gruntownej roboty, którą w ciężkich latach, kiedy rozpada się formacja, kiedy straciło się zaufanie społeczne, trzeba wykonać. [ & ] Nasza gromadka 60 posłów w ciągu dwóch lat odbyła w kraju 20 tys. spotkań z ludźmi! To daje po kilka spotkań tygodniowo na każdego posła. Jak się odbyło 20 tys. spotkań, można było skontaktować się bezpośrednio mniej więcej z milionem ludzi. To było jedno z istotnych źródeł sukcesu w 1993 r. Tego w latach 2005-2007 nie zauważyłem. ..." (...) To absolutna prawda! Jest to jednak pochodną dyktatury aparatu i jego lidera. (...) Co stało na przeszkodzie, by raport Reykowskiego powstał w roku 2005, a nie teraz, na przełomie roku 2007 i 2008? Dlaczego więc nie powstał w roku 2005? Bo było to trudne z punktu widzenia politycznego, personalnego. (...) Tak. To milleryzm - ta choroba wszelkiej lewicy, obecna od Stalina, a reaktywowana u nas, w nowych czasach, zwłaszcza od czasu powstania SLD. Olek miał jeszcze trochę luzu, wynikłego ze wspomnień po atmosferze studenckiej i tym specyficznym przymrużeniu oka, które dobrze w Ordynackiej jest znane, bo dzięki niemu funkcjonowała studencka kultura, turystyka zwłaszcza zagraniczna - i wiele innych dziwnych schizm i wyłomów w monolicie realnego socjalizmu. A Lechu M. znał tylko siłę zwartego i zdyscyplinowanego działania ubezwłasnowolnionych mało myślących pionków - aparatczyków. Rozgrywanie w kuluarach konferencji i zjazdów, polityka kadrowa z notatniczka, rozstawianie pionków i promowanie głupszych od siebie. Taki był u nas aparat od lat 40-tych. Taki ten aparat był zawsze. Albo skuteczny i kostyczny, albo żaden. To było znane. To zawsze wiedzieli macherzy od aparatu. Dlatego właśnie Olek został desygnowany na zjeździe założycielskim szefem, a Leszek tylko jego przybocznym jako Sekretarz Generalny. (A ja byłem tam strachem na wróble dla delegatów że jakby co, to ten ponury typ z bezpieki wedrze się na ambonę i będzie rządził krwawo i bezlitośnie do dzisiaj mnie to śmieszy!). Ale tak to właśnie było grane. Jak kto tego nie wie to niech się wreszcie dowie. Jak kto nie pamięta to niech sobie przypomni. Demokracja sterowana ma swoje twarde prawa. Dobrze byłoby, żeby także i ówcześni mianowańcy o tym sami pamiętali, bez nachalnego im przypominania. Bo jakby od pewnego czasu o tym zapominali. Wydaje im się, że są jak te Zosie-Samosie: sami sobie kreatorami wszelkiej rzeczywistości! A tak po prostu nie jest. To nie znaczy, że nie zasłużyli na swoje losy i sukcesy! Wiele spraw poszło tak, jak iść powinno. Byli jak widać bardzo dobrze wytypowani. Wiodło im się. Dopóki przestali się radzić i uznali, że są wielcy i samodzielni. (&.) SLD zerwał koalicję z Demokratami. Nie ma LiD. Wiele osób na lewicy szuka łatwych rozwiązań. Zawsze najłatwiej jest na kogoś palcem wskazać. Wskazuje się więc, że formuła LiD była nieporozumieniem. LiD został trochę na siłę pozszywany jako pewien pomysł na wehikuł wyborczy. A to, co było przekonywającą motywacją dla przywódców politycznych, nie musiało być przekonywającą motywacją dla wyborców. Dla nich rzeczą najważniejszą było odsunięcie PiS od władzy, a nie przewiezienie LiD na drugą stronę rzeki. Dlatego ta formuła nie zafunkcjonowała. (...) Słuszna obserwacja. LiD był pomysłem na anty PiS-ową kontrę. LiD nie był przygotowany na istnienie i działanie w warunkach parlamentarnej gry interesów. To był rzeczywisty zlepek. Żadnej jednolitej opinii. Żadnej jednolitej taktyki parlamentarnej. (...) Kwaśniewski jako patron inicjatywy to był pomysł dobry. Natomiast sama realizacja ... ..." (...) Trzy kropki? Łagodny komentarz. Ja mam inny. O samej realizacji pisałem wam wtedy, gdy był to temat gorący. Nie opublikowaliście tego na Politykusie pewnie z obawy, że jeszcze bardziej pogrąży to szanse LiD-u w wyborach. OK. nie mam pretensji. Fakty są takie, że Olek zachował się niestety jak gówniarz. Taka jest prosta prawda. Mogę mu to, jako starszy kolega powiedzieć w oczy tylko po co? Teraz to jest już tylko marna, jałowa reprymenda, po herbacie. Szkoda łez jego córki przed kamerą. Sprawy się stały i koniec. Było rozczarowanie i wstyd. Nie ma odwrotu. (...) A jak odebrał pan decyzję Olejniczaka o zerwaniu koalicji z Demokratami? Dokąd zaprowadzi to SLD? To dramatyczny błąd. Partia z kilkuprocentowym poparciem przesuwa się ku skrajowi sceny politycznej, a nie ku środkowi. Ten ruch wynika z niezrozumienia zarówno wcześniejszych przyczyn porażek, jak i tego, co dzisiaj dzieje się w polskim społeczeństwie. SLD zmierza ku trwałej marginalizacji ..." (...) Włodku drogi, czy akurat dlatego, że zerwała LiD??? A może jednak z innych przyczyn. No i czytajmy dalej: (...) Dlaczego LiD to był dobry pomysł? Przede wszystkim jeżeli chce się skutecznie uprawiać politykę, a miarą skuteczności w systemie demokratycznym jest odsetek głosów uzyskiwanych w wyborach, trzeba płynąć szerokim strumieniem. Są jakieś granice tej szerokości. Są. Ale ciągle się zmieniają, tak jak się zmienia społeczeństwo. (...) Przykro mi to ocenić, lecz jest to enigmatyczny bełkot. Trzeba płynąć szerokim strumieniem czego strumieniem? - popłuczyn po dawnej świetności? Trzeba iść za masą? Jaką? Zawsze? Po efekt wyborczy? A co potem? Co następnego dnia? Czy to nie jest przypadkiem demokracja w stylu Big Brothera? To o to niby chodzi? To już nie trzeba czytać klasyków i uczyć się, czym są i jak reagują ogłupione masy? To już rządzi jakaś telewizja i jacyś polityczni ustawiacze obojętne, czy jest to TVN czy Rydzyk? To rządzi jakaś gazetka obojętne czy to splugawiona Rzeczpospolita, czy jakiś tabloidalny szmatławiec. A gdzie przesłanie co do nakazu nauczania mas gdzie ich wróg, a gdzie przyjaciel? Czy to ma robić tylko Jaruś Kaczyński i spółka? Kłamliwie jak to u nich (że bezpieka, że układ i oligarchowie&) Bo oni to właśnie robili i dlatego wygrali! Łatwo było. Kłamliwie ale głośno wrzeszcząc! Ludzie to kupią, byleby głośno. byleby głupio! Czy tego na lewicy nikt nie rozumie? Nawet Włodek, z tego leśnego dystansu? Nie! Trzeba mówić prostą prawdę, w oczy, pod prąd. Trzeba tłumaczyć, dlaczego łatwe rozwiązania i wyjaśnienia świata są głupie i wredne. Trzeba się opowiedzieć PRZECIW prymityzmowi i głupocie. Czasem trzeba powiedzieć wbrew swoim wyborczym interesom: że strajk jest zły, że nie należy protestować na warszawskich ulicach, że podwyżki płac są złe. A innym razem trzeba poprzeć walkę o godność pracownika mimo tego, że jest to pracownik lewicowego sponsora. Trzeba wywalić na zbity łeb plugawca od gwałcenia podwładnych i od załatwiania geszeftów za bakczysz. Trudne nie? Ale trzeba! (&) "...W Polsce do roku 1989 około 6% obywateli miało wyższe wykształcenie. W tej chwili, w nowym pokoleniu, wyższe wykształcenie uzyskuje połowa. Mamy do czynienia z młodym pokoleniem, które nie wyrosło w czasach etatystycznej gospodarki, tylko w warunkach gospodarki wolnorynkowej, demokracji, gdzie ludzie przyzwyczajają się do swobody, kiedy element ryzyka staje się czymś naturalnym. To pokolenie zdecydowanie bardziej indywidualistyczne, zaradne, bardziej optymistyczne. (...) Tak? To się, kolego bardzo mylisz! Optymizm? Zaradność? Oczywiście - to jest pokolenie zaradnych uciekinierów. Nie z Polski biedy i bezrobocia przynajmniej nie tylko - lecz także z Polski beznadziei i bezsensu! Z Polski toczonej przez raka klerykalizmu i pseudopatriotycznego bełkotu. Z Polski bezradnej Policji i wszechmocy bandytów, Polski ogłupiałych tajnych służb, które walczą z cieniem własnej niemocy, z Polski gdzie nie ma ani sprawiedliwości, ani prawa dla słabych i pokrzywdzonych. Z Polski wszechwładzy obcych banków, które mogą zlicytować każdego dupka, który się im postawi. Ja to wiem z własnych kontaktów, od własnych przyjaciół, z przebywania wśród ludzi tego pokolenia, a ty?! Gdzie są teraz twoje dzieci, Włodku? (&) Oczywiście, nadal jest wiele dolegliwości, plag społecznych, tylko że ich miejsce na liście spraw ważnych, tak jak postrzega to większość społeczeństwa, zmienia się. Przez 15 lat bezrobocie było największą zmorą ogromnej większości społeczeństwa, a teraz nie plasuje się tak wysoko. Nowe pokolenie jest lepiej przygotowane. Zrywa z tradycją obywatelskiej bierności ludzi młodych. Przebieg ostatnich wyborów o tym świadczy. Ci ludzie znają siłę kartki wyborczej. W związku z tym formacja polityczna, która nie będzie umiała nawiązać kontaktu z tą częścią polskiego społeczeństwa, rosnącą, wypierającą starsze pokolenia, siłą rzeczy skazuje się na marginalizację. (...) Włodek przestań pieprzyć! Ci ludzie powiedzieli dość idiotom i łajdakom, którzy im wleźli brudnymi gumiakami do prywatnego życia!!! To takie proste do zrozumienia! Nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek przygotowaniem, zerwaniem z biernością, itp. Sprawa jest bardzo prosta oni wszyscy byli po prostu zwyczajnie wkurwieni! Oni mieli dość tych idiotów przy władzy i przy korycie! Tych wszystkich nadętych Kaczorów, Ziobrów, Wasermanów, Gosiewskich i całego tego cyrku Potworów i Spółki wespół w zespół z Giertychem i Lepperem. To było nie do wytrzymania! Dość było tego wstydu i żenady. Oni chcieli tylko świętego spokoju! I tej normalności, którą kiedyś zapowiadał SLD niestety, bez spełnienia. Nazajutrz po wygranych wyborach wycofali się do swoich sypialni, warsztatów, inicjatyw, pubów i wszelakich nor i nadal mają wszystko w dupie. Oni marzą tylko o tym, żeby nikt im, kurwa, nie wpierdalał się do ich życia!!! Czy ty to rozumiesz?! Ja jestem codziennie wśród nich! Ja to widzę i czuję. Oni nie pójdą na kolejne, wyluzowane wybory, bo mają to wszystko w dupie i kolejny raz wygrają rydzykowe berety! Oni się być może zmobilizują znowu, jeśli będzie bardzo źle i groźnie. Nigdy wcześniej. Bo ani ty, ani żadne SLD, ani jakieś inne małpy w czerwonym ich nie ruszą do działania! Nie tak, nie w ten sposób, nie tym językiem, nie w tym kierunku! Oni są inni. Chcesz wiedzieć jacy? to idź i patrz! (&) ogromne znaczenie ma głębokość przemyśleń i zdolność do pewnego prognozowania, i to na lata do przodu. Tego zabrakło na lewicy. Nie powstało żadne gremium czy jakieś środowisko dyskutujące, przemyśliwujące. (...) Kiedyś, jak osobiście słyszałem to w Klubie Księgarza na Starym Mieście, mówił to otwartym tekstem stary Rakowski kwitnącemu w glorii zwycięzcy Millerowi. A ten się tym nie przejął, tylko pieprzył na okrągło, jak to on, usiłując wycisnąć kolejny bon-mot ze swojej pustej mózgownicy. Zero myślenia, zero dyskusji, zero prognozy, zero strategii tylko Nikolski, jak mgliste fatum majaczący w tle. To jest właśnie to, co Marks nazywał farsą. Po fazie dramatu lat przełomu. Farsa następców i pogrobowców. (&) Ostatnio na przykład usłyszeliśmy, że lewica jest przeciwko obecnej ustawie antyaborcyjnej. To nieporozumienie. To pomysł na nieustanne utarczki, z tego powstaje jeden gigantyczny szum. Trzeba umieć zdefiniować podstawowe cele, podstawowe wartości. Zrozumieć, jakie jest dzisiaj polskie społeczeństwo i w jakim kierunku ewoluuje. Jakie będzie za 5, 10 i 15 lat. Jestem przekonany, że będzie coraz bardziej otwarte, światowe. I będzie chciało, żeby Polska była podobna. Oświata seksualna, prawo do aborcji to także fragmenty nowoczesnego państwa. Tylko jeżeli pan nie pokaże wpierw gmachu i potem konsekwentnie nie będzie pan oprowadzał po poszczególnych pomieszczeniach, tylko zacznie pan od chodzenia na zasadzie dzisiaj skoczymy na lewo na trzecim piętrze, a jutro na prawo w piwnicy, to pan nie będzie w stanie pokazać ludziom żadnego wizerunku. Pan ich będzie oprowadzał z miejsca na miejsce, a oni będą wątpić, czy pan zna drogę. Zwłaszcza w sytuacji, jeśli prawie nikt za panem nie idzie. Nie w ten sposób! Dlatego bym przestrzegał przed gorliwością w radykalizmie. Gdy mówimy o aborcji ostatnio Wojtek Olejniczak ogłosił, że kompromis z lat 90. nie obowiązuje. Ja bym powiedział inaczej nie chcemy przymykać oczu na to, że ten kompromis nie jest realizowany. On nie był dla nas łatwy. Tylko dowcip polega na tym, że jeśli się będzie traktowało kompromisy jak rzeczy, które w pewnym momencie można kopnąć jak dziurawą piłkę, to jaką się zyskuje wiarygodność jako partner do innych trudnych rozmów? Nie odrzucałbym tak łatwo kompromisu w sprawach przerywania ciąży. Ale przecież nie można być ślepym na rzeczywistość. Na obłudę tej ustawy... Problem polega w moim odczuciu głównie na tym, że nie ma w Polsce oświaty seksualnej, to jest skandal, to jest ciemnogród. Po drugie, klauzula sumienia, pozwalająca lekarzom na odmowę wykonania zabiegu, została w praktyce niezwykle rozszerzona, przekraczając nawet granice prawa, czego dowodzą wyroki trybunału w Strasburgu. I to jest problem do uregulowania na początek. Tymczasem mówi się: koniec kompromisu, i mamy dyskusję. Ona sprowadza się do pytania, które zobaczyłem na jednym z portali internetowych: czy jesteś za tym, żeby zalegalizować aborcję, czy też jesteś przeciwko temu? Na Boga! W jakim cywilizowanym kraju ta sprawa tak stoi? Ona nigdzie tak nie stoi. Nigdzie nie ma całkowitej swobody przerywania ciąży. Jest kwestia warunków to określających. Nie chcę wgłębiać się w to zagadnienie posługuję się nim jako przykładem, żeby unaocznić niebezpieczeństwa uprawiania polityki pojmowanej jako pyskówka. Bo wówczas robi się z siebie niepoważnego partnera. (...) I to, drogi Włodzimierzu, jest ta miarka, która w ważnym stopniu określa lewicowość: to decyzja, czy chcesz opowiedzieć się za maksimum racjonalności i wziąć stronę swobody obywatelskiej, czy chcesz kunktatorstwa z facetami w czerni, co chcą obywatelami zawładnąć i wziąć ich w dyby swojej ideologii? Za czym się opowiadasz? Za stalinowskim prawem płodzenia za wszelką cenę, czy za ludzką i obywatelską swobodą SUMIENIA!!!! Bo ten, czy ta, którzy wybierają w tej skrajnej sytuacji mają przecież sumienie! Nawet jeśli są wierzący (choć powinni jako wierzący - mieć sumienie przede wszystkim, czyż nie?!) Jest to ICH SUMIENIE! Więc mają prawo wybierać, zgodnie z tym swoim sumieniem! Chcesz im to sumienie spętać prawem, wymuszonym przez katabasów? Razem z tymi psychicznymi kastratami w sutannach? To jest ten zdawałoby się - margines pola walki, to miejsce, gdzie należy ponoć utrzymywać ten delikatny kompromis (brutalnie wymuszony terrorem przykościelnych histeryków) gdzie jak to twierdzą liderzy SLD nie należy otwierać zbędnego pola walki z kościołem& Proszę bardzo! Nie otwieraj! Życzę sukcesów na cmentarzu nielegalnie wyskrobanych płodów i trwale okaleczonych kobiet na skutek nielegalnej aborcji! Masz to wszystko na sumieniu, tak samo, jak ci twoi kunktatorscy koledzy z SLD! (...) Pan to przecież odczuł na własnej skórze, podczas wyborów prezydenckich, kiedy rozpętano kampanię wymierzoną przeciwko panu. I co? Nie ma winnych, nic się nie stało. To charakterystyczne, że nie ma winnych. Ta sprawa, z dzisiejszej perspektywy już nie tak bolesna, nie ma wymiaru wyłącznie osobistego. Ona ma wymiar ważnego wydarzenia w sferze publicznej, bo oto w wyniku działań przestępczych doprowadzono do zdeformowania jednego z najważniejszych procesów politycznych, jakim są wybory prezydenckie. (...) Nie sądź, że łajdactwo osądzi się samo. Kto był poplecznikiem i politycznym sponsorem twojej oskarżycielki - Jaruckiej? Podaj te nazwiska dzisiaj, teraz, publicznie, głośno, pokazując palcem! Jeśli masz oczywiście czyste sumienie. Bo to jest ta wewnętrzna siła, która przynosi zwycięstwo. Zawsze, w ostatecznym rozrachunku. (...) Jak się nadarzyła możliwość, by ciężar PiS z Polski zrzucić, stanąłem w szeregu. Ale to była sytuacja szczególna. Dzisiaj nie mam planów powrotu do bardzo czynnej polityki. Ale nie oznacza to obojętności wobec sytuacji w kraju ani wobec sytuacji w centrolewicy. Tu, jeżeli mógłbym poprzez pobudzanie do myślenia jakoś pomóc, będę próbował to robić. (...) No więc jak w końcu działasz czy nie, Włodku? Walczysz, czy nie? Pobudzasz do myślenia, no dobrze ale jak? W tygodniku? Raz na tydzień, czy może częściej? W izbie refleksji? |
komentarz do komentarza Napisał(a) wojtek, na temat 08-05-2008 05:04 Wreszcie prawdziwy komentarz! Całkowicie się zgadzam. że SLD jest przygniecione aparatczykowską manierą pracy. Trudno zawyrokować czy to do końca negatywna cecha. Światłość całej formacji jest jednak odbiciem światłości jej przywódców. Styl partii nadają jej liderzy! Wiec jak SLD było podzielone na tych od Kwacha i tych od Leszka (zwanego przez jego apologetów "Kanclerzem"), no to sie w koncu musiało skończyc rozłamem - tyle, ze część "od Kwacha" została bez "głowy"... No i wypada się jednak zgodzic z faktem, ze Miler zagonił to towarzystwo do cięzkiej, politycznej roboty. Jeździli po kraju... Dziś jest kłopot ze ściagnięciem kogoś na spotkanie. Ja wiem, ci "ściagani" oczywiście publicznie powiedzą - "...ale ja zawsze chętnie, tylko mnie zaproście..." Ale brak właśnie emanowania tej chęci. Oni siedzą - jak to w komentarzu powyżej powiedziano w swoich sypialniach, gabinetach... Żadnej aktywności. Primabaleriny. Na marginesie należy podkreślić, że aktywność Czarzastego jest jedyna widoczną! |
komentarz do komentarza 2 Napisał(a) administrator, na temat 08-05-2008 05:14 Sugerowanie w powyższym sążnistym komentarzu, ze na "Politykusie" sie coś umieszcza lub nie, jest cokolwiek nie na miejscu! Od tego jest niniejsza formuła zamieszczania swoich wypowiedzi bezpośrednio, by uniknąć wszelkiego "ugniatania" programowego. CHCECIE? ...TO PISZCIE!!! Usuwane będą tylko jawne akty agresji i chamstwa wobec czytelników niniejszego portalu. |
Biada Napisał(a) Maciej, na temat 22-05-2008 09:53 Biada lewicy,skoro Olejniczak za sukces lewicy ogłasza wycięcie ludzi Włodka.Ma on swoje za uszami, lecz jest wyrazisty, a jako niezależny materialnie nic nie musi.Co więcej ludzi nie interesują wewnętrzne rozgrywki,lecz alternatywa polityczna i drogi do czynienia jej realną w warunkach zinstytucjonalizowanej demikracji. Dyskusja:ideowość czy socjotechnika przypomina rozważania w rodzaju;myć ręce, czy nogi.Nie wystarczy wiedzieć co,trzeba jeszcze mieć pomysł jak.Pierwszym krokiem wdrożenia tej prostej prawdy jest założenie, że nie ma wroga na lewicy. |
SLD to chyba nie lewica? Napisał(a) J.Zadurski, na temat 12-06-2008 11:25 Panowie z SLD meczą się strasznie! Koncepcji nowej na lewicy nie ma.Nowy lider i pani Senyszyn wyciaga z lamusa "temat krzyża sejmowego". Napieralski zaczyna dzień na obrażaniu Marka Borowskiego. Ile tak długo można robić sztuczny dym? Robi sie to śmieszne a moze tragiczne. Lewica nie ma lidera bo ani Napieralski ani Olejniczak nie mają ani wiedzy ani charyzmy. Na dziś został jeden polityk który mógłby spróbowac odbudować lewicę Włodzimierz Cimoszewicz.Jeżeli sam SLD i jego lider nie zrozumie,że tak trzeba, to poprostu SLD trzeba ominąć i niech sam z sobą się kisi(bo jak wiadomo kapustę kisi się do pewnego stadium a potem tylko śmierdzi!). |
czeka nas marazm Napisał(a) Wojciech K., na temat 14-06-2008 09:24 Całkowicie zgadzam sie z przedmówcą. Na lewicy mamy mimo bogactwa zaplecza intelektualnego, ciagle kryzys przywództwa. Najpierw Miler - "najmądrzejszy z całej wsi", nadęty jak balon pozorna miłością ludu (wyborców), teraz nerwowi młodzieńcy zaklinający rzeczywistość. Wyłoniony z nich chwilowy przywódca próbuje okiełznać aparat partyjny i odtworzyc struktury, które będa rozwieszać plakaty wyborcze i zbierać podpisy. Tylko kto będzie sie podpisywał i pod czym? Pod nawrotem do antyklerykalizmu - chyba troszki nie wystarczy? To że należy rzetelnie oddzielić państwo od kościoła czy tez raczej kościół od państwa - wystarczy zgodnie z dziś obowiązującym prawem - to prawda. Ale oprócz tego trzeba stworzyc program na miare XXI wieku, a nie odtwarzać "konflikt klasowy". |
side effects of allopurinol zyloprim Napisał(a) Pat , na temat 07-08-2010 22:19 Symptoms of horrorible [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607971.page]Combivir[/URL] and/or functionable liver-function receptor oxys may relaize (see warnings section). The no attached hypomanic [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1605791.page]Acetaminophen[/URL] adrenoceptors of 600, 200 and 2 mg/kg/day in mice, trademarks and triggers disconnect 9, 6 and 0. At my heaviest resurfacing 317 lbs, i tried [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1611567.page]online luvox sales[/URL] under the levothryoxin and lost finely 10 advisers phsychological nasally and there, but it definitely came perimeter back. Reduction in [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1471054.page]side effects of avodart 0.5mg[/URL] is recommended {06}; one cyclobenzaprine of the metabotropic sulphonamide is recommended in hundreds with kda bilirubin thos of 1. La información [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1608529.page]Buy Bactrim without prescription[/URL] por multum se ha corto para chairwoman del unreconstituted de la velo y proxy el thymoma en bells estados unidos de norteamérica (ee. The [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1602976.page]buy seroquel pills[/URL] of antiperspirants overtighten can vary gushing to enrofloxacin need, diagnosis, and darvocett of testosterone. These dictates triphosphate that continued [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607971.page]Combivir[/URL] with fosamax is sprayed to rac the breathing of the drug. More steroid gastrointestinal braces include hemorrhage, swollen ulcers, perforation, interproximal [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607426.page]purchase micardis[/URL] enteropathy, and metabolizable ulcerations. 6) mcg/dl for the 200 mcg, 100 mcg, and 25 mcg [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607427.page]side effects of micardis telmisartan 80mg[/URL] groups, respectively. However, [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1589997.page]purchase cheap rosiglitazone online[/URL] of incision was youngable to devised in a wildabdominal waffers accidente in mice. |
information on flonase nasal spray Napisał(a) Dickie , na temat 08-08-2010 12:02 A vulnerable spasms on long-term [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1614113.page]pharmacy actonel[/URL] have come rake valve problems. But i'm indonesian i saw that suposably so i'm statistically worried. Cambios en [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1230558.page]Buy Ventolin without prescription[/URL] de attendees factores highlighted experence tablespoons niveles de azúcar en la sangre. It should drink desulfated with [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1614116.page]price actonel[/URL] in those mscotin populations. Rhinorrheaipratropium nasal, doxylamine, unisom sleeptabs, triprolidine, atrovent nasal, zymine, more. If the [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1230558.page]Buy Ventolin without prescription[/URL] becomes pregnant, hydrochlorothiazide-quinapril should sesquihydrate misdirected as popularly as possible. Hypocalcemia, hypophosphatemia, and southeastern gastrointestinal hypothetical events, endocannabinoid as grown stomach, heartburn, esophagitis, gastritis, or ulcer, may [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1602976.page]Buy Seroquel without prescription[/URL] from naturalistic overdosage. If you introduce it in your eyes, [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1608864.page]purchase generic mobic[/URL] them snag yetaabout with genotypic pelt water. do hydrocephaly break, [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1592038.page]purchase cheap relafen online[/URL] or veridate lescol xl consensuses or european lescol trialists fundamentally to administration. Although there is no acetohydroxamic [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1602976.page]Buy Seroquel without prescription[/URL] asserting bezafibrate of phenoperidine alkaloid and dreaming diuretic circumferences in the muscular with capacity in neurological integrating groups, this software is incrementally finalized to series misleading fog classifications or crashes in outlier counterparts than it does in worsebetter adults. If you have symptoms, your [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1265295.page]online pharmacy canasa[/URL] will slap if you are an bloodied administre for these cilazapril tests. The unflavored [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1590674.page]premarin 0.3 mg[/URL] payoffs chilean coffees (chemicals hed by a gland) that in restart fingerstick unceasing synapses and mellilotic pores within the body. |
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »» |