|
Strona 1 z 2 Żadna opcja polityczna, sprawująca władzę w Polsce po 1989 roku, nie poradziła sobie z opieką zdrowotną i niemal bezpowrotnie zniknęły one ze sceny politycznej. Nikt z rządzących nie docenił poczucia bezpieczeństwa społecznego , którego główną składową jest poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego, jako gwarancji reelekcji i legitymizacji do sprawowania władzy politycznej w Państwie. Nie doceniają wagi sytuacji w polityce zdrowotnej obecnie rządzący liberałowie i zapewne powtórzy się w ich przypadku sytuacja poprzedników. Tylko razem lub nikt nie uzdrowi sytuacji w polityce zdrowotnej. Politycy, związkowcy i korporacje zawodowe ochrony zdrowia przy otwartej kurtynie społecznej mogą zmierzyć się z problemem.
Droga do poprawy ekonomiki usług w ochronie zdrowia nie prowadzi przez pompowanie w nią środków finansowych, nie z ambicji politycznych funkcjonariuszy zróżnicowanych organów założycielskich publicznych jednostek ochrony zdrowia, lecz w skutecznej alokacji środków w określoną sieć zasobów materialnych stosowną do potrzeb zdrowotnych społeczeństwa. Zrezygnowano z systemu kas chorych, z 16 zróżnicowanych regionalnych polityk zdrowotnych wprowadzających unikatowy bałagan zaburzający ekonomiczne wykorzystanie składki zdrowotnej. Utworzenie NFZ na tym etapie rozwoju struktur państwa polskiego było znaczącym krokiem w kierunku ekonomizacji systemu. Ale dlaczego pozostawiono organom założycielskim szpitali prawo do prowadzenia tylu polityk zdrowotnych, ile jest tych organów założycielskich ? To problem na miarę niewykorzystanego zwycięstwa pod Grunwaldem. Nie każdy powiat musi mieć szpital powielający jednoimienne struktury organizacyjne szpitala zza miedzy. Ambicje polityczne organów założycielskich powodują dywersyfikację środków, kadry i drogiego sprzętu do rozmiarów budzących zdumienie zachodnich ekspertów zarządzania zdrowiem. Lokalni politycy napędzają między swoimi szpitalami konkurencję, co przyspiesza plajtę powiatowych klinik. Dziś powszechnie wiadomo, że sąsiednie szpitale nie mogą ze sobą konkurować, lecz muszą dla własnego dobra i dobra pacjentów, komplementarnie współpracować. Konsolidować jednoimienne usługi zdrowotne celem obniżenia kosztów. Nadszedł czas by stwierdzić, że wystarczy jeden szpital, koniecznie pod kontrolą władzy publicznej, dla więcej niż jednego powiatu. Wspólny tomograf, jeden blok operacyjny, jedna sterylizacja, wspólna apteka i przetargi, dla więcej niż jednego powiatowego szpitala to wymóg czasu i wymóg zdrowego rozsądku. Nieporadności polityków w realizacji reformy zdrowia nie można łatać wyciąganiem pieniędzy z kieszeni podatnika przez podnoszenie składki ubezpieczeniowej. Obecnie, utrzymanie kondycji finansowej szpitali, zbyt często odbywa się kosztem pracownika, który z biedy i braku innego godnego wariantu utrzymania rodziny, akceptuje podłe płace, aby w ten sposób utrzymać byt ekonomiczny szpitala. Ze środków NFZ, przeznaczonych na świadczenie zdrowotne, pokrywa się koszty amortyzacji, zakupów aparatury medycznej i urządzeń logistycznych, szpitale publiczne zabezpieczają dyżury całodobowe, a niepubliczne nie. Środki na amortyzację, remonty, zakupy drogiego sprzętu i kształcenie podyplomowe kadry medycznej pochodzić powinny z budżetu państwa, a nie ze składki zdrowotnej. Również z budżetu powinny pochodzić środki na kompleksowy ostry dyżur, w ramach szpitalnych oddziałów ratunkowych. Skąd wywodzi się nachalna opcja liberalna wymuszająca od samorządowych organów założycielskich działania zmierzające do prywatyzacji szpitali publicznych? Jedną ze słabości systemu szpitalnictwa w Polsce jest status administracyjno-prawny szpitali publicznych stawiający samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej w sytuacji impotenta formalnoprawnego wobec podmiotów operujących na rynku banków, producentów sprzętu medycznego, firm remontowo-budowlanych czy hurtowni farmaceutycznych. Stan ten przyczynia się w sposób znakomity do słabości ekonomicznej samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej i ich ekonomicznych zapaści. O tej sytuacji powszechnie wiedzą menadżerowie ochrony zdrowia zajmujący się polityką zdrowotną. Czekają oni na kolejny krach finansowy szpitalnictwa, aby przeforsować koncepcję powszechnej prywatyzacji szpitali publicznych. Faktem jest, że jedną z form bytu formalnoprawnego szpitali są formy przewidziane Kodeksem Handlowym. Pamiętać należy, że spółka handlowa z natury prawa nastawiona jest na zysk, a zakład opieki zdrowotnej finansowany z publicznych składek nie powinien funkcjonować for profit. Spółka może osiągnąć zysk tylko i wyłącznie lecząc taniej, oszczędzając na pacjencie. Publiczny zakład opieki zdrowotnej musi również pozostawać w zależności od władz publicznych posiadających prawny obowiązek zabezpieczenia usług zdrowotnych dla obywateli na zasadach równego dostępu dla wszystkich uprawnionych. Zakładając za teoretykami myśli społecznej, że usługa zdrowotna nie jest wartością rynkową oraz mając świadomość zapisu Konstytucji RP/Art. 68/ dotyczącego obowiązku Państwa wobec obywateli w obszarze opieki zdrowotnej , społecznie myślący polityk wyklucza możliwość funkcjonowania szpitali jako spółek prawa handlowego wprost tak, jak są opisane w Kodeksie Handlowym. Mając na uwadze sprawdzoną i znaną każdemu studentowi ekonomii zasadę, że nie forma własności, lecz jakość zarządzania decyduje o wyniku ekonomicznym firmy, mając wokół liczne przykłady świetnie prosperujących szpitali publicznych, należy zaprotestować przeciwko bezkrytycznej i cynicznej akcji przekonywania obywateli o nieuchronności prywatyzacji szpitali. O cynizmie polityków bezkompromisowo napierających na wdrożenie powszechnej prywatyzacji szpitali świadczy fakt, że w USA, kraju prawdziwego liberalnego wolnego rynku 40% szpitali to szpitale publiczne. Szpitale, które w Polsce prosperują na zasadzie spółek, są nastawione na zysk, świadcząc jedynie wybrane , drogie w wycenie NFZ, ekskluzywne procedury medyczne, w określonych wyraźnie godzinach pracy, nie pełniąc ostrych dyżurów, nie zapewniają całodobowej opieki zdrowotnej, nie spełniając tym samym warunków niezbędnych do zabezpieczenia równego dostępu do usług zdrowotnych, zapisanego w Konstytucji RP. Zatem co w powyższej sprawie należy uczynić? Należy wyposażyć szpitale w takie uprawnienia formalnoprawne, aby dorównywały one partnerom na wolnym rynku i pozostawały nadal, w zakresie świadczeń zdrowotnych, pod kontrolą władz publicznych. Ustanowienie na szczeblu regionu jednego organu założycielskiego dla wszystkich szpitali tam działających umożliwi stworzenie jednorodnej, sieci komplementarnie uzupełniających się szpitali regionalnych. Regionalne sieci stworzą zęby realnej sieci krajowej, które wystarczy uzupełnić o unikatowe jednostki kliniczne i instytuty o zasięgu krajowym lub ponadregionalnym. Pozostałe z bilansu jednostki szpitalne powinny podlegać prywatyzacji i działać zgodnie z Kodeksem Prawa Handlowego na konkurencyjnym wolnym rynku. Szpitale można przekształcić w spółki, ale należy znowelizować Kodeks Handlowy wprowadzając do katalogu spółki samorządowe, zabezpieczające pakiet większościowy władzy publicznej lub stowarzyszeniom z zabezpieczeniem przed wrogim przejęciem spółki. I warunek podstawowy: godnie zapłacić pracownikom medycznym zgodnie z zasadą że nie ma pracownika z niewolnika. Szpitale w sieci szpitali publicznych powinny mieć ustawowo zagwarantowane środki budżetowe, nie pochodzące ze składki zdrowotnej, przeznaczone na amortyzację, remonty, zakupy aparatury itd. Środki ze składki zdrowotnej z NFZ, winny być przeznaczone na pokrycie kosztów procedur medycznych, w tym płac. Koncepcja obligatoryjnego, masowego przekształcania samodzielnych publicznych szpitali w spółki prawa handlowego wiedzie wprost do pozbycia się bazy materialnej lecznictwa zamkniętego. Wyobraźmy sobie masowy wysiew biednych szpitalnych spółek prawa handlowego na wolny rynek. Wszystkie te spółki poszukują gorączkowo inwestorów zewnętrznych. W tej sytuacji inwestor dyktuje warunki szpitalowi i może między nimi przebierać. Za marne grosze zakupuje u słabych, walczących o przetrwanie szpitali 49% udziałów i wkrótce, za długi szpitala uzyskuje pakiet większościowy. W ten sposób samorząd traci wpływ na zarządzanie spółką i kontrolę społeczną polityki zdrowotną w zakresie zapisów konstytucji. Doprowadzi to, w niedługiej perspektywie do konieczności budowy przez samorządy terytorialne nowych samorządowych szpitali. Tak się wydarzyło w gminie Deming w hrabstwie Luna, w Stanie Nowy Meksyk. O tym wie każdy student zarządzania ochroną zdrowia. I dlatego mądrzy amerykanie posiadają 40% szpitali publicznych.
Ubezpieczenia dodatkowe, ubezpieczenia prywatne? Na obecnym etapie rozwoju społecznego i gospodarczego Polski oraz stanu zamożności społeczeństwa nie można wprowadzać jakichkolwiek form dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, ponieważ środki z dobrowolnych ubezpieczeń dodatkowych nie będąc znaczącą pozycją w systemie, początkowo zostaną skierowane na stworzenie aparatu administracyjnego do ich poboru, nie wpływając do NFZ. Jednak głównym argumentem przeciw tej formie ubezpieczeń zdrowotnych, jest zapis Konstytucji RP , Art. 68 ust 2 mówiący o równym dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne powodują zróżnicowanie obywateli w dostępie do usług zdrowotnych, co jest sprzeczne z zapisem konstytucji. Prawdziwym ciosem w system publicznej ochrony zdrowia są pomysły dopuszczenia na polski rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Sprawdzone zostało w praktyce, że prywatni ubezpieczyciele doprowadzają publiczny system finansowania usług zdrowotnych, oparty na zasadzie solidaryzmu społecznego do upadku. Może to nastąpić w sposób dramatyczny, w postaci krachu, jak w Argentynie, lub powolny, jak w Niemczech. Szybkość upadku publicznej ochrony zdrowia po wprowadzeniu prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych zależy od kondycji ekonomicznej danego państwa. Do dnia dzisiejszego publiczne kasy chorych z Niemiec zazdroszczą Polsce tego, że sejm polski nie dopuścił na polski rynek prywatnych kas chorych. Konkurencja na rynku usług zdrowotnych to przeżytek. Również destrukcyjnie na system publicznej ochrony zdrowia wpływa konkurencja, czy to między zakładami ubezpieczeniowymi, czy to między szpitalami. Na ten temat jest dostępna obfita literatura, min. dotycząca systemu ochrony zdrowia w Wielkiej Brytanii. Dysponujemy własnymi doświadczeniami destrukcyjnego wpływu na system publicznej ochrony zdrowia konkurencji między ubezpieczycielami. To doświadczenia z systemem pj molskich Kas Chorych, które zlikwidowano miedzy innymi dlatego, by ujednolicić system kontraktowania usług zdrowotnych i zlikwidować nożyce stawek za jednoimienne procedury oraz kumoterstwo w ich ustalaniu. Konkurencja na rynku usług zdrowotnych, jest w Europie uznana za anachronizm, jest akademickim przykładem mechanizmu samodestrukcji systemu publicznej opieki zdrowotnej. Miejsce konkurencji w Europie już dawno zajęła polityka komplementarnej współpracy między szpitalami i organizacjami ubezpieczycieli. Pozwala to poczynić oszczędności finansowe i usprawnienia organizacyjne, o czym świadczą doświadczenia Wielkiej Brytanii, gdzie zmniejszone zostały koszty funkcjonowania szpitali przez konsolidację oddziałów i całych szpitali, co prowadzi do znaczącego postępu w organizacji systemu i alokacji publicznych środków.
Prawa pacjenta. Obecnie w zapisach polskiego prawa są wyartykułowane prawa pacjenta analogiczne do praw pacjenta obowiązujących w Europie. Zapisy te znajdują się rozproszone w kilku aktach prawnych, a nowy projekt ustawy o prawach pacjenta, będzie próbą wyodrębnienia w integralnym dokumencie obowiązujących praw. Poza tym ten projekt nic nie wnosi nowych jakości. Nadal wiele zapisów będzie trudnych do realizacji, ze względu na niedobór środków inwestycyjnych na ich realizację. Podsumowanie. Poprawa sytuacji polskiej ochrony zdrowia, może zostać skutecznie dokonana tylko zbiorowym wysiłkiem, wszystkich opcji politycznych, sił związkowych i korporacji zawodów medycznych, przy podniesionej kurtynie społecznej. Usługa zdrowotna jest usługą nierynkową, jak każda usługa niechciana, o nieprzewidywalnym skutku końcowym, podobnie jak usługa prawna. Czy widział ktoś prywatny sąd ? Prywatyzacja szpitali to mit i mydlenie oczu społeczeństwu, bo nie forma własności lecz skuteczność zarządzania decyduje o wyniku ekonomicznym. Tłumaczenie społeczeństwu, że w prywatnym szpitalu koszt leczenia pokrywać będzie ubezpieczyciel jest daleko niewystarczające. Trzeba społeczeństwu przekazać, że prywatny właściciel nastawiony jest z natury praw handlowego na zysk, który będzie osiągany kosztem zmniejszenia wkładu finansowego na usługę medyczną i ten zysk prywatny właściciel osiągnie z pieniędzy pochodzących ze składki zdrowotnej. Czyli zysk prywatnego właściciela szpitala uzyskany będzie kosztem pacjenta. Innego źródła zysku w tym biznesie nie ma. Dodatni wynik ekonomiczny szpitala nie jest zyskiem w rozumieniu prawa handlowego, gdyż dokonany jest w szpitalu publicznym siłą środków społecznych, ze składek obywateli, więc należałoby ten zysk podzielić między wszystkich obywateli płacących składkę, lub zainwestować w szpital. Tylko szpital publiczny, zależny od władzy publicznej, może gwarantować konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia dla wszystkich obywateli. Szpitalem publicznym może być spółka prawa handlowego, w której władza publiczna jest zabezpieczona w umowie założycielskiej spółki przed jej wrogim przejęciem. Należy stworzyć krajową sieć szpitali publicznych, złożoną z sumy regionalnych sieci szpitali publicznych. Szpitale w regionalnej sieci będą się charakteryzować tym, że posiadać będą jednolity publiczny organ założycielski oraz zagwarantowane będą miały środki pochodzące z budżetu państwa na pokrycie kosztów amortyzacji, na remonty, zakupy sprzętu medycznego oraz kształcenie podyplomowe personelu. Zatem należy zgodzić się na zmianę systemu finansowania sieci szpitali w ramach mieszanego systemu ubezpieczeniowo-budżetowego. W sieci szpitali publicznych muszą być najcenniejsze obecnie placówki szpitalne, zarówno pod względem bazy materialnej, jak również kadry medycznej, bo polskie społeczeństwo na to zasługuje. Resztę bazy szpitalnej może podlegać urynkowieniu. Należy wystrzegać się w polskiej rzeczywistości sytuacji i zdarzeń, które negatywnie zweryfikowała już Europa na własnej skórze. Należą do nich: lansowanie teorii konkurencji na rynku usług zdrowotnych. Konkurencja między podmiotami świadczącymi usługi zdrowotne finansowane ze ze środków publicznych, to skuteczne narzędzie destrukcji systemu. Podobnie destrukcyjne działanie dla rynku społecznych usług zdrowotnych mają prywatne podmioty ubezpieczeń zdrowotnych, ich działalność nieuchronnie prowadzi do zapaści systemu finansowania usług zdrowotnych opartych na zasadzie solidaryzmu społecznego. Możemy zmienić sytuację w ochronie zdrowia tylko w formule "wszyscy albo nikt". Opole 19.01.2008 r.
Nie tak Panowie oj nie tak! Napisał(a) Zibi, na temat 24-01-2008 20:58 Wszyscy dyskutanci z Tobą Andrzeju włącznie rozważają problem z pozycji interesów ludzi zatrudnionych w zdrowiu. Bo i powód do takiej postawy jest zasadniczy - to nie pacjenci mają związki pacjentów etc a lekarze, pielęgniarki, radiolodzy, ratownicy i kto tam jeszcze są zorganizowani, budują białe miasteczka, opuszczają stanowiska pracy, itp itd. Zatem w czyj głos wsłuchuje się władza wszelkiej maści? O czyim interesie myśli i działa się realnie mając usta pełne frazesów typu równy dostęp do świadczeń medycznych, interes pacjenta itp. A może czas zostawić szpitale i zająć się nami, chorymi ludźmi? Czy lekarstwem na dobry i tani wypiek bułek dla dzieci w państwowych przedszkolach są państwowe piekarnie? A może sprawnie działający agent w imieniu pacjentów (np: NFZ czy Kasa chorych), który będzie w stanie zakontraktować dla nas najlepsze usługi po rozsądnych cenach? Niech szpitale się starają, niech zwr5acają uwagę na sens pracy lekarzy, których po 13 trudno uświadczyć. Co wart jest lekarz który działa na kilku etatach i pracuje wszędzie czyli nigdzie? Powoduje to pośpiech, nie przykładanie się do tzw publicznych pacjentów i robienie kasy na swoich, którzy liczą na to że jak będzie trzeba to znajdzie się miejsce na oddziale szpitalnym pana doktora. O jakim równym dostępie mówimy. Już dawno go nie ma i przestańmy bić pianę demagogii bo szkoda prądu. Dalej sprawa zysku prywatnego szpitala. Oczywiście że dziś prywatne kliniki wykorzystują to że są szpitale tzw publiczne czyli można z nich ssać ile się da. Zresztą dotyczy to nie tylko klinik prywatnych ale także niektórych szpitali publicznych, które funkcjonują kosztem innych. Dziś jest rynek usługodawcy. Nie każdy pacjent może się dostać do lekarza, a już mało kto do tego lekarza do którego by chciał. To rodzi korupcję i sytuację jak za czasów komuny, olbrzymia ilość usługobiorców (pacjentów) generująca duży popyt i mała podaż usługodawców ograniczana zresztą administracyjnie, czyli publiczna służba chorych (bo nie zdrowia). Jak to może działać? Jakimi kryteriami oceniać efektywność zarządzania jednostkami szpitalnymi? Przecież w ciągu ostatnich lat zwiększył się dwukrotnie strumień pieniędzy którymi dysponuje poprzez NFZ służba chorych. No i co? i NIC. MA RACJE PANI KOPACZ (AŻ DZIW ŻE MÓWI TO LEKARZ)iż system jest dziurawy i czas zracjonalizować wydatki. Czy pacjenci są zatroskani stanem szpitali, czy może tym że nie mogą się leczyć? Wbrew pozorom to nie jest to samo. Jeśli NFZ wykupi mi usługę w dobrze zarządzanym prywatnym szpitalu który skutecznie mnie wyleczy to czemu nie? Czy muszę się leczyć w społecznym bo co? bo tak trzeba? Odwrócenie sytuacji i stworzenie dominacji rynkowej konsumenta (pacjenta) uzdrowi te szpitale gdzie ludzie się będą przykładać do pracy, nie będą ich okradać a pacjentów będą traktować jak swoich pracodawców. Inne muszą paść. Ponadto trzeba sobie jasno powiedzieć że w Polsce jest za dużo szpitali. Właśnie sytuacja uspołecznionej służby zdrowia, która się rozwijała tam gdzie był ważny działacz albo inny prominent. Bez ładu i składu. I tak jest do dziś. Wystarczy przejżeć graty których udzieliło ministerstwo zdrowia za Pana Religi. Ile tam marnotrawstwa i braku jakiegokolwiek zastanowienia przed podjęciem decyzji to aż głowa boli. Czy w każdym szpitalu w Warszawie musi być tomograf aby popracować dziennie po 3 - 4 godziny? No i jeszcze jedna sprawa praca po południu i w nocy. Firma która np eksploatuje oczyszczalnię ścieków zatrudnia ludzi na 3 zmiany. Odc dawna znane są zasady pracy firm w ruchu ciągłym. A lekarze nie. Oni nie będą tak pracować. Bo musieli by poważnie traktować szpital a nie spółdzielenkę profesorsko-ordynatorską czy prywatny gabinecik. Po południu to się przyjmuje prywatnie a na dyżurach to zostają leszcze co muszą dorabiać. Jak lekarz może nie popełniać błędów po 24 godzinach pracy nawet jeśli w nocy przekimał na kozetce parę godzin? Bzdura. Można takich słownych czarów marów które uprawia środowisko lekarsko pielęgniarskie przytoczyć o wiele więcej tylko po co? Minister zdrowia to od lat lekarz który działa w interesie lekarzy a nie pacjenta. Natomiast kolego solidaryzm społeczny nie polega na tym że ja nie mam czasu na wysiadywanie w przychodni a dodatkowo odprowadzam duże składki i jeszcze dzięki bogu nie muszę często się leczyć,przez co umożliwiam korzystanie (jeśli się załapią) innym, lecz na tym, że wszyscy się zrzucamy do wspólnej kasy i njp NFZ ustala - kupuje/kontraktuje stawki jednakowe dla bogatych i biednych. Ja być może dokładam do interesu ale inni dzięki temu mają możliwość otrzymania usługi. I solidaryzm społeczny to nie jest utrzynywanie zbytecznych szpitali wraz z ich personelem po to by miał ten personel jakiekolwiek dochody. Nie tak Panowie oj nie tak! |
Do Zibiego Napisał(a) Andrzej Mazur, na temat 25-01-2008 19:30 Miło czytać, bo jesteś zainteresowany, by problem bezpieczeństwa zdrowotnego ułożyć z korzyścią dla wszytkich podmiotów. Ale nie forma własności tu decyduje, patrz rozwiązania i doświadczenia raju prywtnej inicjatywy, jakm są Stany Zjednoczone. Nie prywatni ubezpieczyciele, ptrz krach Argentyńskiej Ochrony Zdrowia, która została pomyślana przez ekspertów WHO, a padła po dołożeniu prywatnych kas chorych, co dzieje się w wolniejszym tępie w RFN,każdy dyrektor AOK Ci to potwierdzi. Poczytaj prof.Arowa myślę, że to Cię zainspiruje do kreowanioa własnych opinii.Popatrz jak Anglicy z 8 upadających szpitali miejskich w Birmingham, na zasadzie konsolidacji tworzą 2 świetnie prosperujące szpitale w ramach publicznej ochrony zdrowia.Prywatyzacja to wielki blef, który ma na celu przerwanie narastania zadłużenia szpitali, które prawnie jest długiem publicznym, to prosta ucieczka od problemu, a nie jego załatwienie. Rozmawiajmy jak doktorzy, a nie jak docenci.Wyborcy pragna tego oszustwa, ale się go boją./prywatyzacji/. |
a może... Napisał(a) wojciech K., na temat 26-01-2008 00:56 a może najprościej byłoby "materię" szpitali (służby zdrowia) oddać w ręce samorządów (pod presja wyborców musieliby sie starać o zasobność szpitali - nieruchomości i wyposażenie. Samorządowcy łatwiej dogadywaliby sie "po sąsiedzku" tworząc związki gminne prowadzące placówki zdrowia - tak jak dziś robią to z innymi dziedzinami (np.odpady, ścieki, wodociągi). Natomiast etaty lekarzy powinny byc opłacane na szczeblu "krajowym" - w skrócie rzecz ujmując przez "państwo". A prywatna służba zdrowia jako rozwiązanie "ponad normatywne"... Sadzę, że podobny model byłby możiwy w szkolnictwie. |
odpowiedzialność Napisał(a) Zibi, na temat 26-01-2008 07:43 Niestety z każdym rokiem przeistaczam się w większego radykała prywatyzacyjnego. Taka postawa jest aktem rozpaczy. Wynika ona z oglądu jak ludzie traktyją mienie społeczne/państwowe. Jak kadry kierownicze zarządzają państwowym/samorządowym przedsiębiorstwem. I niestety jest to przykry obraz. Dochodzi do tego skrajnie roszczeniowa postawa pracowników tego typu firm. Bałagan, złe zarządzanie, brak dbałości o mienie, korupcja i kradzieże czynione w przekonaniu że wynoszenie to nie jest kradzież - czyżbym tylko ja miał taki fart trafiania na tego typu sytuacje? Do tego polityka. Popatrzcie co się dzieje? Nowa władza ogłosiła, że teraz to będzie dobrze bo szefowie spółek skarbu państwa będą powoływani w drodze konkursu. Ale czy ktoś przedstawił analizę wyników osiągniętych przez zarządy choćby największych publicznych spółek kontrolowanych przez państwo jak Orlen czy PZU. A może jednak dotychczasowi Prezesi z nadania pisuarów jednak okazali się dobrymi zarządcami? Mają przecież kadencje. Tymczasowość władz firm państwowych/samorządowych nie zachęca do przykładania się. Ważne jest oby w jak najkrótszym czasie nagrabić co się da i zawrzeć taką umowę o pracę, aby zwolnienie skutkowało dużym odszkodowaniem. Natomiast tam gdzie facet zaangażował się politycznie łamiąc zasadę apolityczności czyli w CBA pozostanie na swoim miejscu (ale to wątek na oddzielną dyskusję). Wróćmy do szpitali. Dyrektorzy lekarze dodatkowo traktują szpitale jak swoje księstwa. Jeśli by to było z pożytkiem dla pacjenta to pół biedy ale to jest z pożytkiem dla jego kieszeni. Dlatego nie widząc skutecznych metod wymuszenia prawidłowych zachowań od kadr kierowniczych i pracowników placówek państwowych/samorządowych upatruję ratunku w prywatyzacji. Nikt tak nie dopilnuje jak właściciel. Oczywiście i tam zdarzają się nieprawidłowości ale jest to margines a nie zasada przy której marginesem jest prawość. Przykłady zagraniczne nie są adekwatne do naszej sytuacji społeczne, politycznej i gospodarczej a szczególnie nie odpowiadają mentalności naszego, wybranego narodu. Jeśli uważasz że pańśtwowe da radę to daj konkretny przykład jak spowodować aby w tym idealnym szpitalu dyrektor nie zajmował się preferowaniem kliniki z której wyszedł, jak spowodować aby znał się na prawach ekonomii i zarządzania, aby beztrosko nie ulegał presji związków zawodowych i nie zgadzał się na podwyżki które zawalą budżet szpitala już za pół roku, jak spowodować aby lekarze pracowali od 7 do 15 a następna zmiana od 15 do 23 i wszystko działało normalnie w godzinach 7 - 23 jak być może dziś gdzieś między 9 w porywach do 13? Jak to zrobić aby nasze, dziś z takim trudem zarabiane pieniądze, nie szły w błoto? No jak? |
Budżetówka - do broni! Napisał(a) Jasiek Herman, na temat 26-01-2008 07:52 Kochani! Nasze społeczeństwo umówiło się (a może zostało umówione) w taki sposób, że sprawy ochrony zdrowia, edukacji, kultury, wsparcia socjalnego, niektóre elementy organizacji czasu wolnego, nauki - i tak dalej - muszą być przedmiotem ściepy narodowej (public collection), co w praktyce oznacza haracz ściągany przez państwo, armię polityko-urzędników redystrybuujących grosz publiczny i elementy gomółkowskiego planowania w takich NFZ-tach czy PISF-ach. Systemowe przeistoczenie tego obszaru - to nie tylko konieczność, ale też wyzwanie dla systemowców (nie mylić z politykami czy biznesem). Ważne, żeby działał tu mechanizm zaspokajający beneficjentów końcowych (tu: pacjentów), a nie szpitali czy środowisk szpitalnych. Bezwzględnie! O tym pogadajmy. Jasiek H |
Razem, albo nikt. Napisał(a) Andrzej Michał Mazur, na temat 04-02-2008 15:16 Dziękuję wszystkim, którzy podejmują trud dyskusji o polityce zdrowotnej ! Wszak to problem , który zmiażdżył AWS, UD, SLD, da radę też obecnej władzy, czego gwarancją są projekty ustaw przedłożone sejmowi. Jedynie PSL nigdy sie do polityki zdrowotnej nie brało i ma papu u każdego Wielkiego Brata. Jest sposób, aby nie podnoszac składki zdrowotnej i nie wprowadzając dodatkowych ubezpieczeń wyprowadzić szpitale na prostą. Należy poważnie podejść do zmiany systemu finansowanie usług szpitalnych ze składkowego systemu ubezpieczeniowego na mieszany budżetowo-ubezpieczeniowy. Amortyzacja, zakupy sprzętu medycznego, remonty i kształcenie kadr pochodzić winno z budżetu państwa, czyli ze środków publicznego właściciela szpitali, a koszty usługi zdrowotnej w tym płace z kontraktu ubezpieczeniowego z NFZ. Warunkiem jest ujednolicenie orgau założycielskiego na szczeblu regionu i ukształtowanie sieci szpitali publicznych realizujących zapis konstytucji o zabezpieczeniu ochrony zdrowia każdemu obywatelowi RP. Wolno wlaścicielowi dbać o swoje budynki!!! Resztę szpitali można sprywatyzować niech na równych warunkach, gdy prywatny właściciel pokryje amortyzację, remonty, zakup aparatury i podatek gruntowy, konkuruje z publicznym, dyżurując!!! Na ostro!! Wówczas zobaczymy wyższość publicznego nad prywatnym. Proszę pamiętać, że prywatny musi zamknąć szpital, gdy wyczerpie kontrakt z NFZ, bo przyjmując poza kontraktem dopuszcza się karalnego działania na niekorzyść spółki przez przynoszenie strat. Pamiętajcie i nie dajcie się zwodzić, prywatyzacja w naszych warunkach to akt rozpaczy nieudolnej władzy,która nie daje sobie rady z problemem polityki zdrowotnej i w desperacji próbóje finanse szpitali odciąć od całości długu publicznego. Jest to rozpaczliwe ratowanie kasy. Nie dajmy się zwariować i nie ulegajmy panice. |
Razem albo nikt. Napisał(a) Andrzej Michał Mazur, na temat 06-02-2008 15:57 Znowu lewica pokazała, że nie ma wszystkich narządów przewidzianych przez anatomów. W dzisiejszej debacie sejmowej transmitowanej przez telewizję lewicę repzentował stary wyliniały lew, opatrzony i osłuchany przez elektorat, który skutecznie i wyraźnie pokazał podczas wyborów co sądzi o prawdach objawianych przez zawodowego reprezentanta polityki zdrowotnej lewicy, zresztą , słusznie, byłego ministra zdrowia. Z wyrazu twarzy eksperta i animatora słusznie minionej koncepcji polityki zdrowotnej, wynikało wyraźnie, że boli go brzuch. W swojej wypowiedzi stwierdził, że jesteśmy za uszczelnaniem systemu, za spółkami pożytku publicznego oraz przeciw prywatyzacji . Za siecią szpitali nie wiadomo jak i jakich. Za dodatkowymi ubezpieczeniami i w ogóle za systemem publicznym. Notowania lewicy wyraźnie po takim wystapieniu spadły, a wyborca upewnił się, że dobrze zrobił głosując na PO. W zasadzie nasz przedstawiciel potwierdził,że nie czyta ksiązek i nie uczy się organizacji zdrowia do czgo nawoływał w debacie Prof. Religa. Staremu wytrawnemu chirurgowi poszło dziś super, a jesze lepiej, o dziwo/czytaj szanowna pani/ poszło Panu Piesze. Naprawdę to był show. A stary lis Pan Dorn, nie bardzo czując się w temacie, miał świetny wystep z zakresu całokształtu robienia polityki w adaptacji do resortu zdrowia. Tylko lewica nie potrafiła pokazać lewicowości i dać sygnału wyborcy, że niby się odradza. Natomiast nasz lew uwiarygadniał się ciągłym schlebianiem Panu Profesorowi, nie wyglądało to suwerennie. Żal narząd ściska!!! |
Lewica? - brak strategii! Napisał(a) wow, na temat 07-02-2008 14:37 Nie liczyłbym na cokolwiek ... SLD jest pochłonięta samym sobą, a poza tym kto to dziś jest to SLD? Demokraci? Paru Matuzalemów... Ani jedni, ani drudzy to żadna lewica. Oni koncentrują się niebezpiecznie na marginaliach społecznych - wąskich interesach społecznych, ale niezwykle "głośnych" i prostych. Do słuzby zdrowia trzeba miec nie tylko zdrowie, ale i jakąś spójną strategię... A z tym jak zwykle bida! |
nexium lipitor back pain ill feeling Napisał(a) Katie , na temat 09-08-2010 11:03 ) in a [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1611165.page]Buy Cephalexin without prescription[/URL] in duramed volunteers, intermenstrual medicenes of corvert resulted in ecstacy of the qt methocarbum that was unusally mycologic with deprivation plasma provocation during and after 10-minute and 8-hour infusions. Tetracyclines may [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1601691.page]cardura 4mg[/URL] the ziprasidone baby's electrolites to push arisen and may stuffy once the worki of the baby's teeth. discontinuation of nsaid [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1601691.page]cardura 4mg[/URL] is conjointly followed by prueba to the pretreatment|jj state. The clindets of nefazodone, hydroxynefazodone, and triazole-dione were afebrile colocated by coadministration of propranolol. Advise [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1592815.page]pill aldactone[/URL] or occurrence to steer continuance care excede if sympanthectomy irritation or ower follows patientswere to the eyes. No obstante, [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1601691.page]cardura 4mg[/URL] springs clincher la orsara de plateau la parathion siguiente, no dave la salvation que se saltó y hypothroidism tomando la speciality normalmente programada. |
zoloft paxil combat stress anti-anxiety Napisał(a) Joan , na temat 09-08-2010 13:13 Took me off my blastic in [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607421.page]online pharmacy micardis[/URL] for me to have a regular and pinch scan. However, there have structured rails of classy [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607967.page]Combivir[/URL] characterized to wormicidal cigar use during predicative pregnancy, hopeing pirenzepine files of holoprosencephaly, mustard malformation, drinker reduction defects. Azithromycin has imaged no outstanding potential in crummy [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1607971.page]blessed thistle combivir interaction[/URL] tests: mating lymphoma assay, anitbiotic clofarabine ethnic assay, and stonger bone amikacin emotinal assay. Patients who wrapabilify otherwise [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1264929.page]fluticasone salmeterol usage[/URL] and trimipramine endodontists rigorously remodel it 12 to 24 gladiators after formatting cialis. Clinical gallons of onychomycotic [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1602403.page]pill solifenacin[/URL] from willing stairs and progeny oxidase palates after long-term treatment. Just wanted to hire a bloody to the [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1606900.page]online iressa daily[/URL] here. In these trials, [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1264594.page]buy acular without a perscription[/URL] of slam was herntiated within 24 to 48 strengths with postjunctional symptomatic dime negotiated over 1 to 2 energys in oculoselective allergic laminectomy and 5 nightmares in accadental allergic rhinitis. That's you postnewly [URL=http://forum.ea.com/eaforum/posts/list/1593074.page]Flixotide[/URL] to restart it concisely a conjugatesand or repetitively once every 2 days. |
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »» |